środa, 26 kwietnia 2017

"Pod pelargoniowym balkonem" - ksiazka warta przeczytania!

Uwielbiam czytać książki, wszystkie - od kryminałów po powieści miłosne (no może oprócz Greya). Gdybym tylko miała czas mogłabym siedzieć z nosem w książkach całymi dniami (pomijając oczywiście te , z których trzeba się uczyć).



Ostatnio w moje ręce wpadła lekka powieść miłosna "Pod pelargoniowym balkonem". Autorką jest Anna Balińska - przesympatyczna osoba, którą miałam szczęście niedawno poznać.
Książka na pewno spodoba się kobietom, które lubią niebanalne opowieści o miłości. Czyta się ją bardzo lekko i przyjemnie - mnie wciągnęła tak, że przeczytałam ją w kilka godzin jednym tchem.
"Pod peralgoniowym balkonem" to opowieść o Alicji i jej szalonych perypetiach. Z dnia na dzień jej życie legnie w gruzach. Czy zdoła się z tego podnieść?  A może będzie jeszcze gorzej? Nie będę Wam zdradzać szczegółów musicie przeczytać sami! Cała akcja toczy się głównie w pięknym mieście jakim jest Iława.
Muszę przyznać, że książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła!  Nie spodziewałam się takiego toku wydarzeń, autorka doskonale wniosła w życie bohaterki szalone zwroty akcji.
Po przeczytaniu tej opowieści zdałam sobie sprawę jakie życie jest ulotne i nieprzewidywalne..jednego dnia możesz mieć wszystko a drugiego dnia nie masz nic. Dlatego nie tkwijmy w toksycznych związkach, doceniajmy dobrych ludzi, których mamy wokół siebie i dbajmy o nasze miłości, aby nasze życie było przepełnione szczęściem!  Bo raz się żyje i szkoda go zmarnować!
Już niedługo ukaże się nowa książka Ani "Szczęście od jutra" ja na pewno od razu ją kupię i przeczytam z zapartym tchem ❤
Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o autorce zapraszam do śledzenia jej profilu na Facebooku KLIK 

środa, 5 kwietnia 2017

5 profili na instagramie, które zmotywują Cię do ćwiczeń !

Witajcie kochani, wiosna ostatnio zawitała u nas na całego. Miejmy nadzieję, że zostanie z nami już na dobre. Jest to ostatni dzwonek na to, żeby zadbać o naszą formę. Ja od jakiegoś czasu bardzo uważam na to co jem i rozpoczęłam przygodę z bieganiem po krótkiej przerwie. Jeżeli nie macie motywacji aby zacząć przedstawię Wam kilka profili na instagramie, które na pewno zmotywują Was do działania. Oczywiście pominę profile Ewki Chodakowskiej i Ani Lewandowskiej bo na pewno każda z Was je doskonale zna :)

 


1. Tammy Hembrow- 22 letnia australijska modelka i trenerka fitness. Dużo osób oskarża ją o retuszowanie zdjęć oraz wpędzanie w kompleksy innych mam, którym po porodzie zostaje dużo kilogramów, rozstępy i obwisłe ciało a co za tym idzie moda na szybkie schudnięcie po ciąży kosztem własnego zdrowia. Myślę, że to jest podejście indywidualne każdej kobiety. Tylko sama Tammy wie ile poświęciła czasu na to aby wyglądać po dwóch ciążach tak jak teraz. Mnie osobiście to bardzo motywuje, gdyż sama dbam o dietę i ćwiczenia, wiem ile potrzeba pracy i wyrzeczeń aby schudnąć i mieć ładne ciało. 



2.Sarah Stage - kolejna mamusia, która niestety również krytykowana jest przez wiele osób na świecie. Mówiono o niej "najbardziej znienawidzoną matką instagrama". Trochę nie rozumiem tej ludzkiej zawiści. Ciężko pracowała na swoją markę i figurę. Nic tylko podziwiać!




3. Deynn- Marita Surma, polska blogerka, która od dłuższego czasu regularnie ćwiczy na siłowni i zdrowo się odżywia. Najbardziej motywują mnie jej efekty, które osiągnęła w rok. Niestety za samą jej osobą średnio przepadam, czasami wydaje mi się strasznie wulgarna i zarozumiała..ale jak to mówią: kto jej zabroni.



4. Anna Skura - polska blogerka kochająca podróże. Jest chyba jedyną tak wszechstronną osobą w tej branży. Podziwiam ją i zazdroszczę ( oczywiście to zazdrość pozytywna ). Dużo podróżuje, działa w branży modowej, ćwiczy i zdrowo się odżywia. Została ostatnio ambasodorką marki triumph. 




5. Ewelina Posiadała - autorka książki kucharskiej ,,Treat Yourself Awesome"w której znajdziecie mnóstwo super przepisów jak w kilka minut z prostych składników wyczarować pyszne, zdrowe dania, młoda mamusia, której zdjęcia brzucha na instagramie robią furrorę! Sami wejdźcie zobaczyć. Oprócz motywacji znajdziecie tam również szybkie przepisy na proste, zdrowe jedzenie.





sobota, 25 marca 2017

Karmienie piersią- jak odstawić roczne dziecko ?

Karmienie piersią jest to w ostatnich czasach bardzo kontrowersyjny i modny temat w wielkim świecie wszystkich mamusiek.

Mleko matki to coś więcej niż posiłek, sztuczne mikstury nigdy nie dorównają mu składem. W mleku mamy zawarte jest woda, która zaspokaja pragnienie maluszka, nawadnia jego organizm i to właśnie w niej rozpuszczone są wszystkie składniki pokarmu. Wśród nich m.in. są białka niezbędne do tego, by nasz dzidziuś rósł. W mleku zawarte są również witaminy A, C, E - uczestniczące m.in. w prawidłowym rozwoju oka, szkieletu, odporności.Cukry i tłuszcze, które są zawarte w mleku mamy również pokrywają zapotrzebowanie energetyczne niemowlęcia. Można tu wymieniać bardzo długo. Udowodnione jest również to, że dzieci karmione piersią mniej chorują i lepiej się rozwijają.

Nie ma lepszej rzeczy, którą możemy dać naszemu dziecku na początku jego życiowej drogi niż nasze mleko. Ja od samego początku karmiłam mojego synka piersią. Kiedy zaszłam w ciąże od razu wiedziałam, że chce karmić, nie widziałam innej opcji i wydawało mi się, że jest to mój obowiązek aby zapewnić mojemu dziecku ten luksus. Nie miałam żadnego problemu ze zbyt małą ilością mleka jak niektóre matki, które walczą czasami o każdą jego kropelkę. Wręcz przeciwnie - ja miałam go zbyt dużo. Zbawieniem u mnie stał się laktator elektryczny, dzięki któremu mogłam odciągnąć nadmiar mleka i go zamrozić. Podawaliśmy je wtedy maluszkowi, gdy jechałam na studia. Były też i ciężkie chwile - wstawanie w nocy czasami nawet co pół godziny, bo mały chciał ssać czy latanie z laktatorem po uczelnianych łazienkach.
Dużo ludzi mówi jakie to jest zdrowe dla dziecka jednak mało o tym jakie to jest ogromne poświęcenie dla matki. Moje zdrowie bardzo podupadło - rozregulowane hormony, słaba odporność, zmęczenie przez nocne wstawanie, czasami nawet łzy i bezsilność. Matka karmiąca nie może również brać prawie żadnych leków, nie mówiąc już o antybiotyku. Ale jeżeli miałabym się cofnąć w czasie, nie zmieniłabym decyzji o karmieniu. Czuje, że spełniłam swój obowiązek najlepiej jak mogłam i to zaowocowało. Michaś dzięki temu, że był karmiony piersią w ciągu 16 miesięcy zachorował może dwa razy, a gdy wybuchła u nas w rodzinie epidemia grypy żołądkowej on zniósł to najlepiej.
Żeby karmić dziecko piersią trzeba tego naprawdę chcieć. Nie rozumiem matek, które miały pokarm i stwierdzały nagle, że ich dziecko się nim nie najada bądź za długo je i musimy przy nim siedzieć. Co to do cholery za głupie gadanie !! Przecież na tym to właśnie polega. Moje dziecko potrafiło jeść w dzień co dwie godziny a w nocy jeszcze częściej i co miałam stwierdzić, że się nie najadało ? Raczej nie, bo przybierał na masie bardzo szybko i dużo. Mateczki przyznajcie się po prostu, że Wam się nie chciało i poszłyście na łatwiznę. Oczywiście nie oceniam - są matki, które nie mogą karmić z różnych względów typu alergie pokarmowe itp. Są też matki palaczki i pijaczki, dla których wytrzymanie w abstynencji tyle czasu ich przewyższa. Jeżeli mimo daru jaki otrzymały, żeby przekazać go swojemu dziecku nie doceniły tego - dla mnie nie zasługują na miano bycia mamą.


JAK ODSTAWIĆ ROCZNIAKA OD MAMINEGO CYCA?

Jest to ciężki kawałek chleba. Jeżeli kobieta jest sama bez pomocy męża czy innej bliskiej osoby, na pewno będzie miała z tym ciężko. Michaś w dzień sam przestał domagać się cyca. Zdarzały się owszem sytuacje, że chciał się przytulić do spania czy napić, wtedy zawsze mu ulegałam bo bardzo się denerwował gdy mu odmawiałam. W nocy stało się jednak to nie do zniesienia. Potrafił wisieć przy piersi nawet 30 minut a gdy go kładłam strasznie płakał, rzucał się i nie chciał spać. Było coraz gorzej, strasznie wymuszał i był "nieodkładalny".
Postanowiliśmy więc z mężem, że Michaś jest już na tyle duży, że możemy całkowicie zrezygnować z karmienia. U nas ta piękna przygoda trwała 16 miesięcy. Myślę, że spełniłam swoją rolę i jestem dumna, że tak długo karmiłam swoje dziecko. Są mamy, które karmią jeszcze dłużej i również je podziwiam. Jednak u mnie musiał nadejść w końcu ten dzień. Kiedy mały domagał się mleka w ciągu dnia, odwracałam jego uwagę zabawą albo jakimś smakołykiem. Najbardziej bałam się usypiania w ciągu dnia i na noc dlatego na początku mąż przejął ten obowiązek. Również w nocy rozdzieliliśmy się, żeby Michaś nie czuł mnie koło siebie, gdyż śpi z nami w łóżku. Oczywiście nie obyło się bez płaczu i lamentów jednak z dnia na dzień było coraz lepiej. Cały proces zapomnienia trwał długo, gdyż od około 3 tygodni. Po miesiącu mogę stwierdzić, że całkowicie zapomniał już o moim mleczku. Również dla mnie to było wielkie osobiste przeżycie. .Przy okazji pozbyliśmy się również smoczka. Po prostu go schowaliśmy i już więcej go nie zobaczył. Może to zbyt drastyczne jednak myślę, że dobrze postanowiliśmy, gdyż smoczek wzmagał w nim odruch ssania i szybciej o wszystkim zapomniał.
W odstawieniu potrzebna jest przede wszystkim konsekwencja i silna wola. Mi by jej zabrakło gdyby nie mój najlepszy na świecie mąż, który dzielnie walczył w nocy. Mogę śmiało powiedzieć, że to jego zasługa, że udało nam się odstawić prawdziwego cycocholika 😊

A Wy mamusie jakie macie doświadczenia z karmieniem? 

niedziela, 19 marca 2017

Jak zorganizować wczasy z dzieckiem?


Witajcie kochani!
Dzisiaj przygotowałam dla Was post o podróżowaniu z dzieckiem. Dokładnie będzie on dotyczył lotu za granicę.
Każdy rodzic wie najlepiej jak spakować swoje walizki i co powinienem zabrać na wyjazd, jednak ja podpowiem Wam opierając się na własnym doświadczeniu co naprawdę Wam się przyda a co będzie zbędne.

Wybierając miejsce wycieczki kierowaliśmy się przede wszystkim bezpieczeństwem oraz pogodą danego miejsca jak i długością trwania lotu. Mój synek miał wtedy 6 miesięcy, potrzebował już ciągłej zabawy i uwagi dlatego perspektywa kilkugodzinnego pobytu w chmurach na ciasnych siedzeniach nie była zbyt ciekawa. Wybraliśmy więc kierunek- Grecja, a dokładniej wyspę Zakynthos. Lot trwał niecałe 3 godziny, a więc jest to jeszcze do wytrzymania.

Pamiętajmy, wybierając hotel zwróćmy uwagę czy ma on udogodnienia dla rodzin z dziećmi. My akurat kupowaliśmy wycieczkę przez biuro podróży dlatego doradzili nam, która wyspa i hotel będą dla nas najlepsze. Również bardzo ważne jest aby wykupić ubezpieczenie dla siebie i dziecka bo jak wiadomo nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć sytuacji typu nagła choroba czy innych wydarzeń wykluczających wyjazd. Mając takie ubezpieczenie możemy przesunąć termin wycieczki bądź żądać zwrotu pieniędzy. Wszystko zależne jest oczywiście od wysokości wpłaconej kwoty na wybrane ubezpieczenie.

Musimy pamiętać, że za dziecko do 2 lat nie ponosi się żadnych kosztów wyjazdu (oczywiście oprócz ubezpieczenia). Dziecko musi posiadać również dowód osobisty (czas oczekiwania- około 2 tygodnie).

Mogliśmy zabrać ze sobą dwa bagaże, każda osoba do 25 kg oraz podręczny do 5 kg. Dziecku nie należy się dodatkowy bagaż dlatego trzeba spakować je do swoich walizek.

Bardzo dużym plusem jest fakt, że wózek nie liczy się jako bagaż i można go wziąć do momentu wejścia na pokład samolotu.

 O przepisach i prawach jakie należą nam się podróżując z dzieckiem przeczytacie w internecie. Przed wylotem warto zapoznać się z przepisami linii lotniczych jakimi będziecie lecieć.

Bardzo przydatny artykuł znajdziecie tutaj:
 http://canpolbabies.com/pl/porady/porada/mothers/5/2354-podroz-samolotem-z-dzieckiem


Jeżeli chodzi o nas nie mieliśmy żadnych problemów z odprawą, wszystko poszło bardzo sprawnie, każdy był życzliwy i oczywiście należało nam się pierwszeństwo w kolejkach. Na lotnisku jest wiele pomieszczeń dla matek z dziećmi, np. żeby je nakarmić jak i do przewijania bobasa. Gorzej to wygląda w samolocie, niestety miałam sytuację gdzie musiałam przewinąć małego na pokładzie, łazienka tam jest bardzo mała i ciężko było to zrobić. W pierwszą stronę Michaś prawie cały lot spał, kompletnie nic go nie ruszało, nawet marne lądowanie pilota. Zdecydowanie gorzej było z powrotem, gdyż ciągle chciał się bawić i był marudny na ząbki. Ogólnie mój synek bardzo dobrze zniósł całą wycieczkę, za bardzo może nie wiedział co się dzieje i to był ten plus. Co do samego pobytu byliśmy w hotelu z samymi Polakami. Większą część stanowiły właśnie młode pary z dziećmi w wieku naszego Misia.


Wyspa była przepiękna, mieliśmy blisko do morza i miasteczka, które było bardzo spokojne i przyjazne. Celowo wybraliśmy maj, gdyż temperatury wtedy są jeszcze w miarę znośne, chociaż i tak było bardzo słonecznie i gorąco. Na pewno polecam tą wyspę właśnie dla osób, które cenią sobie spokój. Dla tych, którzy chcą poimprezować i zaszaleć polecam większe miasta w centrum Grecji.
Polecam odwiedzić stronę poświęconą właśnie tej Wyspie:
Zakynthos
 






Jeżeli miałabym coś zmienić w planowaniu naszych wakacji to zdecydowanie byłoby to zabranie kogoś do pomocy (znajomi, dziadki, niania) dlatego jeżeli wahacie się czy jechać sami z dzieckiem a z kimś do pomocy - wybierzcie tą drugą opcję, gdyż na pewno lepiej skorzystacie z wypoczynku.



Jeżeli chodzi o nasz wyjazd dużym udogodnieniem był fakt, że karmiłam dziecko piersią. Mieliśmy pokarm ciągle przy sobie, nie musiałam martwić się o gorącą wodę i odparzanie butelek. Ze sobą wzięliśmy tylko obiadki i deserki na każdy dzień. Nasz pobyt trwał tydzień jednak nie braliśmy zbyt dużo ubrań. Tutaj nie będę się rozpisywać, gdyż jest to kwestia indywidualna



 Na pewno priorytetową sprawą jest zabranie leków podstawowych dla siebie i dziecka (czopki, syrop, maść na ząbki, termometr, krem z filtrem itp.) to są sprawy oczywiste.  Bardzo ważne jest aby chronić główkę i skórę dziecka przed słońcem. A więc kapelusik i dużo cienia wskazane.



Strzałem w 10 stało się u nas nosidełko, Michaś uwielbiał w nim chodzić,  czasami w nim nawet zasypiał i wolał je od wózka.  Myślę, że naprawdę warto mieć takie na wyjazd jest to bardzo wygodne i nie trzeba wszędzie ciągnąć ze sobą wózka. Bardzo przydało się podczas wycieczki na Wyspę Starego Wraku, na którą płynęliśmy jachtem i na wyspie trzeba było wyskoczyć na ląd. Na tą wyprawę wybraliśmy się z przewodnikiem w ramach dodatkowej wycieczki. Widoki są naprawdę niesamowite, woda idealnie czysta..dlatego warto wydać na nią pieniądze. 
     

     






























Piękna tego miejsca nie da opisać się słowami, trzeba koniecznie zwiedzić je samemu. O wyjeździe mogłabym pisać w nieskończoność..
Jeżeli macie jakieś konkretne pytania co do wyjazdu - chętnie odpowiem !
Zapraszam do komentowania i udostępniania.


Pozdrawiam !

niedziela, 12 marca 2017

Jak dbać o ombre hair ?

Witajcie kochane!
Dzisiaj przygotowałam dla Was post na temat pielęgnacji włosów rozjaśnionych.
Przyznam szczerze, że nie jestem zbyt oryginalna co do mojej fryzury - co trzecia dziewczyna posiada ombre hair.Niestety na ulicach możemy spotkać się z źle wykonaną koloryzacją dlatego decydując się na ombre wybierzmy dobrego fryzjera. Ja na szczęście takiego znalazłam. 
Od kiedy pamiętam miałam długie, ciemne włosy. Jednak w końcu postanowiłam coś zmienić w swoim wyglądzie i postawiłam właśnie na nową fryzurę. Zawsze podobało mi się ombre, które jest metodą rozjaśniania włosów na ich końcówkach, króluje niezmiennie w modzie fryzjerskiej. Trend ten przyszedł do nas ze Stanów Zjednoczonych, niektórzy nazywają je ''gigantycznymi odrostami''. Jest wiele zwolenników jak i przeciwników tego typu koloryzacji. Najlepiej wygląda ona na włosach grubych i mocnych z wyjściowym kolorem brązowym lub ciemnym blondem. Najważniejsze jest uzyskanie efektu stopniowego utlenienia. Niestety, każda z Was, która ma rozjaśnione włosy na pewno narzeka na ich łamliwe i suche końcówki oraz na występowanie żółtego lub pomarańczowego odcienia, które pojawia się jeśli odpowiednio nie dbamy o włosy. W poście przedstawię Wam kilka moich sprawdzonych porad, które na pewno Wam się przydadzą i zobaczycie szybką poprawę w wyglądzie swoich włosów. 
Pamiętajcie, że odgrywają one bardzo ważną rolę w naszym wyglądzie. Świeże i lśniące sprawią, że będziecie wyglądać na pewne siebie i zadbane !




1. Stosowanie odpowiedniego szamponu i odżywki - obecnie stosuję szampon i odżywkę firmy Loreal Elseve do włosów farbowanych i z pasemkami. Bardzo lubię jego zapach, a włosy po użyciu tych dwóch produktów są gładkie i lśniące. Produkty te możecie kupić w każdej drogerii, mniejszej czy większej za niewielką cenę. Pamiętajmy, że mając włosy farbowane nie powinnyśmy stosować innych szamponów niż te specjalnie do nich przeznaczone, jeżeli chcemy jak najdłużej utrzymać ich kolor.


2. Po podwójnym umyciu włosów moim szamponem, na ich rozjaśnione końcówki nakładam szampon firmy Joanna przeznaczony właśnie do tego celu. Powiem szczerze, że nie wierzyłam w jego działanie ale po pierwszym użyciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Włosy stają się po nich bardzo gładkie, miękkie nie puszą się i łatwiej układają. Ich odcień ulega znacznej poprawie. Nie polecam myć tym szamponem całej głowy, gdyż może bardzo wysuszyć skórę i zafarbować ją na niebiesko. Produkt jest niedrogi (kosztuje około 8 zł), a efekt jest spektakularny.





3. Nałożenie odżywki to również podstawa mojej pielęgnacji. Moje włosy są bardzo gęste i po każdym umyciu ciężko mi je rozczesać dlatego używam takiej, która sprawia, że staje się to o wiele łatwiejsze. Włosy ładnie pachną i są nawilżone.

4. Olejowanie włosów to absolutny hit. Możemy stosować do tego celu przeróżne oleje. Od kokosowego po migdałowy. Są przeważnie dostępne w aptekach lub drogeriach. Nakładamy go na noc na lekko zwilżone lub suche włosy, kładziemy się spać z taką miksturą na głowie, a rano wszystko zmywamy. Uwierzcie mi, że ten zabieg działa cuda. Pamiętajcie jednak, żeby nie nakładać go na całe włosy tylko od połowy ich długości, gdyż olej może podrażnić delikatną skórę głowy. U mnie najlepiej sprawdził się olej migdałowy. Włosy już po pierwszym takim zabiegu odzyskały blask, a ich kondycja znacznie się poprawiła.

5. Regularne podcinanie końcówek to podstawa wyglądu pięknych włosów dlatego nie żałujmy na fryzjera i wybierzmy się od czasu do czasu aby odświeżyć końcówki bo rozdwojone i suche nigdy nie wyglądają dobrze.

6. Unikajmy suszarki i prostownicy- z tym akurat jest u mnie najtrudniej, gdyż mam kręcone włosy, które bez użycia prostownicy wyglądają okropnie. Jednak staram się prostować je jak najrzadziej i używać do tego celu odpowiedniego zabezpieczenia. Obecnie stosuje serum z firmy Avon. Ładnie pachnie jednak nie uważam żeby działało cuda. Nigdy nie suszę włosów, zawsze zostawiam je aż wyschną same. Chociaż tyle mogę dla nich zrobić.

Moje rady mogą wydawać się dla Was oczywiste, jednak mam nadzieję, że komuś się przydadzą. Pozdrawiam !

niedziela, 5 marca 2017

jeans jacket

Dzisiaj mam dla Was dużo zdjęć ze stylizacją z moją ulubioną jeansową kurtką, która jest must have tego sezonu!  Pasuje do każdej stylizacji - do letniej sukienki, dresów czy spódniczki.  Możecie wykorzystać ją w wielu zestawach i na pewno będzie służyć Wam wiele lat ❤ 

Zostawiam Was ze zdjęciami, miłego wieczoru! 















Podoba Wam się taki zestaw?A Wy do czego ubralibyście taką kurtkę? Czekam na komentarze <3