niedziela, 19 marca 2017

Jak zorganizować wczasy z dzieckiem?


Witajcie kochani!
Dzisiaj przygotowałam dla Was post o podróżowaniu z dzieckiem. Dokładnie będzie on dotyczył lotu za granicę.
Każdy rodzic wie najlepiej jak spakować swoje walizki i co powinienem zabrać na wyjazd, jednak ja podpowiem Wam opierając się na własnym doświadczeniu co naprawdę Wam się przyda a co będzie zbędne.

Wybierając miejsce wycieczki kierowaliśmy się przede wszystkim bezpieczeństwem oraz pogodą danego miejsca jak i długością trwania lotu. Mój synek miał wtedy 6 miesięcy, potrzebował już ciągłej zabawy i uwagi dlatego perspektywa kilkugodzinnego pobytu w chmurach na ciasnych siedzeniach nie była zbyt ciekawa. Wybraliśmy więc kierunek- Grecja, a dokładniej wyspę Zakynthos. Lot trwał niecałe 3 godziny, a więc jest to jeszcze do wytrzymania.

Pamiętajmy, wybierając hotel zwróćmy uwagę czy ma on udogodnienia dla rodzin z dziećmi. My akurat kupowaliśmy wycieczkę przez biuro podróży dlatego doradzili nam, która wyspa i hotel będą dla nas najlepsze. Również bardzo ważne jest aby wykupić ubezpieczenie dla siebie i dziecka bo jak wiadomo nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć sytuacji typu nagła choroba czy innych wydarzeń wykluczających wyjazd. Mając takie ubezpieczenie możemy przesunąć termin wycieczki bądź żądać zwrotu pieniędzy. Wszystko zależne jest oczywiście od wysokości wpłaconej kwoty na wybrane ubezpieczenie.

Musimy pamiętać, że za dziecko do 2 lat nie ponosi się żadnych kosztów wyjazdu (oczywiście oprócz ubezpieczenia). Dziecko musi posiadać również dowód osobisty (czas oczekiwania- około 2 tygodnie).

Mogliśmy zabrać ze sobą dwa bagaże, każda osoba do 25 kg oraz podręczny do 5 kg. Dziecku nie należy się dodatkowy bagaż dlatego trzeba spakować je do swoich walizek.

Bardzo dużym plusem jest fakt, że wózek nie liczy się jako bagaż i można go wziąć do momentu wejścia na pokład samolotu.

 O przepisach i prawach jakie należą nam się podróżując z dzieckiem przeczytacie w internecie. Przed wylotem warto zapoznać się z przepisami linii lotniczych jakimi będziecie lecieć.

Bardzo przydatny artykuł znajdziecie tutaj:
 http://canpolbabies.com/pl/porady/porada/mothers/5/2354-podroz-samolotem-z-dzieckiem


Jeżeli chodzi o nas nie mieliśmy żadnych problemów z odprawą, wszystko poszło bardzo sprawnie, każdy był życzliwy i oczywiście należało nam się pierwszeństwo w kolejkach. Na lotnisku jest wiele pomieszczeń dla matek z dziećmi, np. żeby je nakarmić jak i do przewijania bobasa. Gorzej to wygląda w samolocie, niestety miałam sytuację gdzie musiałam przewinąć małego na pokładzie, łazienka tam jest bardzo mała i ciężko było to zrobić. W pierwszą stronę Michaś prawie cały lot spał, kompletnie nic go nie ruszało, nawet marne lądowanie pilota. Zdecydowanie gorzej było z powrotem, gdyż ciągle chciał się bawić i był marudny na ząbki. Ogólnie mój synek bardzo dobrze zniósł całą wycieczkę, za bardzo może nie wiedział co się dzieje i to był ten plus. Co do samego pobytu byliśmy w hotelu z samymi Polakami. Większą część stanowiły właśnie młode pary z dziećmi w wieku naszego Misia.


Wyspa była przepiękna, mieliśmy blisko do morza i miasteczka, które było bardzo spokojne i przyjazne. Celowo wybraliśmy maj, gdyż temperatury wtedy są jeszcze w miarę znośne, chociaż i tak było bardzo słonecznie i gorąco. Na pewno polecam tą wyspę właśnie dla osób, które cenią sobie spokój. Dla tych, którzy chcą poimprezować i zaszaleć polecam większe miasta w centrum Grecji.
Polecam odwiedzić stronę poświęconą właśnie tej Wyspie:
Zakynthos
 






Jeżeli miałabym coś zmienić w planowaniu naszych wakacji to zdecydowanie byłoby to zabranie kogoś do pomocy (znajomi, dziadki, niania) dlatego jeżeli wahacie się czy jechać sami z dzieckiem a z kimś do pomocy - wybierzcie tą drugą opcję, gdyż na pewno lepiej skorzystacie z wypoczynku.



Jeżeli chodzi o nasz wyjazd dużym udogodnieniem był fakt, że karmiłam dziecko piersią. Mieliśmy pokarm ciągle przy sobie, nie musiałam martwić się o gorącą wodę i odparzanie butelek. Ze sobą wzięliśmy tylko obiadki i deserki na każdy dzień. Nasz pobyt trwał tydzień jednak nie braliśmy zbyt dużo ubrań. Tutaj nie będę się rozpisywać, gdyż jest to kwestia indywidualna



 Na pewno priorytetową sprawą jest zabranie leków podstawowych dla siebie i dziecka (czopki, syrop, maść na ząbki, termometr, krem z filtrem itp.) to są sprawy oczywiste.  Bardzo ważne jest aby chronić główkę i skórę dziecka przed słońcem. A więc kapelusik i dużo cienia wskazane.



Strzałem w 10 stało się u nas nosidełko, Michaś uwielbiał w nim chodzić,  czasami w nim nawet zasypiał i wolał je od wózka.  Myślę, że naprawdę warto mieć takie na wyjazd jest to bardzo wygodne i nie trzeba wszędzie ciągnąć ze sobą wózka. Bardzo przydało się podczas wycieczki na Wyspę Starego Wraku, na którą płynęliśmy jachtem i na wyspie trzeba było wyskoczyć na ląd. Na tą wyprawę wybraliśmy się z przewodnikiem w ramach dodatkowej wycieczki. Widoki są naprawdę niesamowite, woda idealnie czysta..dlatego warto wydać na nią pieniądze. 
     

     






























Piękna tego miejsca nie da opisać się słowami, trzeba koniecznie zwiedzić je samemu. O wyjeździe mogłabym pisać w nieskończoność..
Jeżeli macie jakieś konkretne pytania co do wyjazdu - chętnie odpowiem !
Zapraszam do komentowania i udostępniania.


Pozdrawiam !

niedziela, 12 marca 2017

Jak dbać o ombre hair ?

Witajcie kochane!
Dzisiaj przygotowałam dla Was post na temat pielęgnacji włosów rozjaśnionych.
Przyznam szczerze, że nie jestem zbyt oryginalna co do mojej fryzury - co trzecia dziewczyna posiada ombre hair.Niestety na ulicach możemy spotkać się z źle wykonaną koloryzacją dlatego decydując się na ombre wybierzmy dobrego fryzjera. Ja na szczęście takiego znalazłam. 
Od kiedy pamiętam miałam długie, ciemne włosy. Jednak w końcu postanowiłam coś zmienić w swoim wyglądzie i postawiłam właśnie na nową fryzurę. Zawsze podobało mi się ombre, które jest metodą rozjaśniania włosów na ich końcówkach, króluje niezmiennie w modzie fryzjerskiej. Trend ten przyszedł do nas ze Stanów Zjednoczonych, niektórzy nazywają je ''gigantycznymi odrostami''. Jest wiele zwolenników jak i przeciwników tego typu koloryzacji. Najlepiej wygląda ona na włosach grubych i mocnych z wyjściowym kolorem brązowym lub ciemnym blondem. Najważniejsze jest uzyskanie efektu stopniowego utlenienia. Niestety, każda z Was, która ma rozjaśnione włosy na pewno narzeka na ich łamliwe i suche końcówki oraz na występowanie żółtego lub pomarańczowego odcienia, które pojawia się jeśli odpowiednio nie dbamy o włosy. W poście przedstawię Wam kilka moich sprawdzonych porad, które na pewno Wam się przydadzą i zobaczycie szybką poprawę w wyglądzie swoich włosów. 
Pamiętajcie, że odgrywają one bardzo ważną rolę w naszym wyglądzie. Świeże i lśniące sprawią, że będziecie wyglądać na pewne siebie i zadbane !




1. Stosowanie odpowiedniego szamponu i odżywki - obecnie stosuję szampon i odżywkę firmy Loreal Elseve do włosów farbowanych i z pasemkami. Bardzo lubię jego zapach, a włosy po użyciu tych dwóch produktów są gładkie i lśniące. Produkty te możecie kupić w każdej drogerii, mniejszej czy większej za niewielką cenę. Pamiętajmy, że mając włosy farbowane nie powinnyśmy stosować innych szamponów niż te specjalnie do nich przeznaczone, jeżeli chcemy jak najdłużej utrzymać ich kolor.


2. Po podwójnym umyciu włosów moim szamponem, na ich rozjaśnione końcówki nakładam szampon firmy Joanna przeznaczony właśnie do tego celu. Powiem szczerze, że nie wierzyłam w jego działanie ale po pierwszym użyciu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Włosy stają się po nich bardzo gładkie, miękkie nie puszą się i łatwiej układają. Ich odcień ulega znacznej poprawie. Nie polecam myć tym szamponem całej głowy, gdyż może bardzo wysuszyć skórę i zafarbować ją na niebiesko. Produkt jest niedrogi (kosztuje około 8 zł), a efekt jest spektakularny.





3. Nałożenie odżywki to również podstawa mojej pielęgnacji. Moje włosy są bardzo gęste i po każdym umyciu ciężko mi je rozczesać dlatego używam takiej, która sprawia, że staje się to o wiele łatwiejsze. Włosy ładnie pachną i są nawilżone.

4. Olejowanie włosów to absolutny hit. Możemy stosować do tego celu przeróżne oleje. Od kokosowego po migdałowy. Są przeważnie dostępne w aptekach lub drogeriach. Nakładamy go na noc na lekko zwilżone lub suche włosy, kładziemy się spać z taką miksturą na głowie, a rano wszystko zmywamy. Uwierzcie mi, że ten zabieg działa cuda. Pamiętajcie jednak, żeby nie nakładać go na całe włosy tylko od połowy ich długości, gdyż olej może podrażnić delikatną skórę głowy. U mnie najlepiej sprawdził się olej migdałowy. Włosy już po pierwszym takim zabiegu odzyskały blask, a ich kondycja znacznie się poprawiła.

5. Regularne podcinanie końcówek to podstawa wyglądu pięknych włosów dlatego nie żałujmy na fryzjera i wybierzmy się od czasu do czasu aby odświeżyć końcówki bo rozdwojone i suche nigdy nie wyglądają dobrze.

6. Unikajmy suszarki i prostownicy- z tym akurat jest u mnie najtrudniej, gdyż mam kręcone włosy, które bez użycia prostownicy wyglądają okropnie. Jednak staram się prostować je jak najrzadziej i używać do tego celu odpowiedniego zabezpieczenia. Obecnie stosuje serum z firmy Avon. Ładnie pachnie jednak nie uważam żeby działało cuda. Nigdy nie suszę włosów, zawsze zostawiam je aż wyschną same. Chociaż tyle mogę dla nich zrobić.

Moje rady mogą wydawać się dla Was oczywiste, jednak mam nadzieję, że komuś się przydadzą. Pozdrawiam !

niedziela, 5 marca 2017

jeans jacket

Dzisiaj mam dla Was dużo zdjęć ze stylizacją z moją ulubioną jeansową kurtką, która jest must have tego sezonu!  Pasuje do każdej stylizacji - do letniej sukienki, dresów czy spódniczki.  Możecie wykorzystać ją w wielu zestawach i na pewno będzie służyć Wam wiele lat ❤ 

Zostawiam Was ze zdjęciami, miłego wieczoru! 















Podoba Wam się taki zestaw?A Wy do czego ubralibyście taką kurtkę? Czekam na komentarze <3


czwartek, 2 marca 2017

Prosty przepis na domowy peeling

Na rynku kosmetycznym jest bardzo duży wybór peelingów do ciała - tańsze, droższe, owocowe, kawowe, gruboziarniste i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. Ich skład często nafaszerowany jest chemią i dziwnymi łacińskimi nazwami dlatego warto moją miksturę zrobić samemu w domu. Nie ma nic prostszego! 
Żaden sklepowy peeling, który miałam do tej pory nie może się z nim równać, wystarczy przygotować:

*fusy po kawie (1/3 filiżanki)
*olejek migdałowy lub rycynowy 
*olej kokosowy
*cynamon (1 łyżeczka)
*cukier trzcinowy (1/3 filiżanki)


Wszystko należy wymieszać i gotowe! 

Peeling najlepiej wykonać rano, pobudzi on krążenie ciała i da Wam energię na cały dzień.
Nie powinien być wykonywany przez kobiety w ciąży oraz przez osoby, które mają skórę naczynkową ze względu na cynamon, który ma właściwości rozgrzewające i przeciwbakteryjne (zawsze można go pominąć).

Liczne drobinki uzyskane dzięki fusom z kawy i cukrowi trzcinowemu znakomicie złuszczają martwy naskórek i wygładzają skórę co możemy zauważyć już po pierwszym razie. 
Kofeina zawarta w ziarnach przenikając pod skórę pomaga w pozbyciu się tkanki tłuszczowej i cellulitu. Skóra będzie jędrniejsza, wygładzona i gotowa na dalszą pielęgnację. 
Olejek migdałowy doskonale nawilża, a żel pod prysznic sprawi, że peeling będzie lepiej się rozprowadzał.
Olej kokosowy zawiera kwas laurynowy, który ma działanie antybakteryjne, antywirusowe i anty-grzybiczne.

Spróbujcie wykonać taki peeling w domu! Wasza skóra Wam się za to odwdzięczy. 


niedziela, 26 lutego 2017

Co się zmienia, gdy zostajesz mamą?

Witajcie kochani!
 Opowiem Wam trochę o mojej najwspanialszej roli w życiu. Jak to się zaczęło i jak jest teraz!
Zapraszam ❤


W wieku 20 lat zmieniło się całe moje życie, oczywiście na lepsze. Musiałam dojrzeć szybciej niż moje rówieśniczki. Nie ukrywam, że było to dla nas ogromne zaskoczenie jednak wiedziałam, że będziemy szczęśliwą, kochającą się rodzinką.
Początki mojej ciąży jak i poród nie były łatwe. Na początku miałam straszne mdłości co nie pozwalało mi normalnie funkcjonować. Co do porodu - nie było to nic przyjemnego. Każda kobieta, która rodziła naturalnie to powie. Niestety mój był bardzo długi i ciężki, Michałkowi nie spieszyło się na świat. Przy porodzie towarzyszył mi mąż co dało mi ogromne wsparcie, gdyż pielęgniarki i lekarze w szpitalu, w którym rodziłam byli bardzo nieprzyjemni przez cały okres pobytu. Do tego na sali leżałam z trzema kobietami, których dzieci płakały bez przerwy, a ich sposób bycia bardzo mnie denerwował. Chciałam stamtąd jak najszybciej uciekać. Po 17 godzinach cierpień w końcu przywitałam się z moim małym przyjacielem. Bardzo ciężko dochodziłam do siebie, miałam założonych dużo szwów, pęknięte naczynka w oku i byłam słaba fizycznie. Na początku nie mogłam wykonywać najprostszych czynności tj. siadanie, wstawanie z łóżka, chodzenie. Tego bólu nie da się opisać słowami. Do tej pory jak o tym myślę wszystko zaczyna mnie boleć. Jak patrzyłam na inne matki na sali, które godzinę po porodzie biegają koło dziecka nie mogłam wyjść z podziwu, Ja dochodziłam do całkowitej sprawności około 3 miesięcy. W tym czasie musiałam jeździć na studia do Gdańska co było dla mnie wielką wyprawą, gdyż miałam straszne nawały mleczne i musiałam podróżować z laktatorem i odciągać mleko z piersi w różnych dziwnych miejscach (uczelnia, pociąg).
 Dziewczyny w moim wieku martwiły się o to w co ubrać się na sobotnią imprezę, a ja katarkiem u mojego dziecka i czy wystarczająco się najada.
Z biegiem czasu zaczęliśmy poznawać się z maluszkiem i było coraz łatwiej. Pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwszy kroczek - to magiczne chwile, które zna tylko rodzic.









 


Co się zmieniło od kiedy zostałam mamą ?

Kiedy zajdziesz w ciąże wiedz, że właśnie w Twoim życiu zmienia się wszystko. Przestaniesz myśleć wyłącznie o sobie, swoim zdrowiu. Problemy, które miałaś wcześniej staną się dla Ciebie śmieszne i błahe. Najważniejsze stanie się Twoje dziecko, które nosisz pod sercem 9 miesięcy, dla którego staniesz się wzorem do naśladowania i które jest wpatrzone w Ciebie jak w obrazek.
Nie masz już tyle czasu co kiedyś. Nie możesz poświęcić już godziny na zrobienie makijażu czy włosów, musisz uwinąć się w 15 min.
Wyjście z domu zajmuje Ci pół godziny dłużej bo na dziecko musisz ubrać kilka warstw, a przy okazji siebie, a jeszcze gdy bobas postanowi już ubrany zrobić Ci niespodziankę w pieluchę wtedy odechciewa się spacerów.
Sprzątanie domu czy mycie naczyń kiedy dziecko śpi jest jak gra w bierki, musisz uważać żeby w nic nie puknąć bo wtedy masz już pozamiatane.
Wyjście do spożywczaka staje się wielką wyprawą ( kiedy po porodzie spędziłam kilka tygodni w domu i wyszłam do sklepu po zakupy spożywcze uwierzcie mi, że było to dla mnie szaleństwo nie mówiąc już o tym kiedy pojechałam pierwszy raz na uczelnie).
Ciało po porodzie również się zmienia-ja przytyłam około 28 kg, co dla młodej dziewczyny było załamujące, jednak wiedziałam, że szybko zgubię jeżeli będę dbać o diete i ćwiczyć. Na szczęście udało mi się wszystko zgubić i uniknąć rozstępów.

Mogłabym wymieniać jeszcze milion przykładów co zmienia się w życiu młodej kobiety, jednak same wiecie mamuśki, że nie da się opisać tego wszystkiego, trzeba to doświadczyć na własnej skórze.
Ja mam ogromne wsparcie w moim mężu, który uważam, że jest lepszą matką ode mnie 😂
Karmię piersią mojego synka od prawie 16 miesięcy z czego jestem bardzo dumna bo wiem, że daje mu najlepszą ochronę jaką można dać dziecku ❤

A jak jest u Was mamuśki?

niedziela, 19 lutego 2017

Moje HITY kosmetyczne

Dzisiaj przedstawię Wam kosmetyki, które używam od dłuższego czasu i świetnie się u mnie sprawdzają. Zapewne każda z Was ma swoich niezmiennych ulubieńców, jednak może dzięki mnie spróbujecie czegoś nowego.

PODKŁAD, którego ostatnio najczęściej używam to Rimmel lasting finish (200, soft beige). Mam jasną karnację, dlatego ten odcień bardzo mi odpowiada. Wtapia się w skórę i nie pozostawia na twarzy smug a co najważniejsze super kryje każde przebarwienia. Jest idealny na większe wyjście jak i na co dzień.




Do tego mam z tej samej serii puder sypki (003 silky beige), jednak używam go jedynie na wyjścia. Matowi i wygładza cerę, nie pozostawia żadnych smug. Opakowanie jest bardzo praktyczne: w środku ma gąbeczkę i lusterko, dzięki czemu możemy je schować nawet gdy nie mamy za wiele miejsca w torebce.

Podkładu Loreal używam latem, kiedy jestem bardziej opalona. Niestety mimo, że mam najjaśniejszy odcień wydaje mi się, że jest dla mnie za ciemny i twarz znacząco odznacza się odcieniem od szyi. Jest również dobrze kryjący, matowi i lekko rozświetla buzię. Bardzo lubię jego aksamitną konsystencję i łatwość w rozprowadzaniu. Jest lekki i szybko wtapia się w skórę. Idealny na co dzień.






BAZA z Bielendy, którą odkryłam niedawno super się u mnie sprawdza zamiast kremu na co dzień, jednak nie uważam, żeby przedłużała trwałość makijażu. Skóra jest bardzo ładnie rozświetlona, na początku lekko się klei ale szybko się wchłania. Ma piękne opakowanie a jej cena to około 30 zł. Ja kupiłam ją na promocji w Rossmanie za 15 zł. Także warto polować :)



ROZŚWIETLACZ, którego ostatnio jestem ogromną fanką. Nakładam go na kości policzkowe, czubek nosa i łuki brwiowe. Nadaje twarzy promienisty wygląd. Idealnie sprawdza się na słoneczne dni i imprezy. Ten z firmy Wibo możecie kupić w Rossmanie, ja mam ciepłą urodę i używam złotego odcienia, jednak dostępny jest również taki sam srebrny. Ten super się u mnie sprawdza i jest niedrogi (około 10 zł).


POMADKA firmy Wibo o której nie będę się zbytnio rozpisywać. Znajdziecie ją w kilku postach wstecz, kiedy pisałam o matowych pomadkach. Ostatnio się z nią nie rozstaję. Ma piękny kolor, niską cenę (około 10 zł), dostępna jest w Rossmanie, jednak trzeba trafić na okazję, gdyż bardzo szybko się wyprzedaje.





EYE LINER, którego używam od kiedy zaczęła się moja przygoda z makijażem to firma Wibo, ten jest super, nie wysycha starcza na bardzo długo, ma miękki pędzelek, który bardzo pomaga przy wykonywaniu kreski. Jest bardzo trwały, możemy go kupić również w wersji wodoodpornej. Kosztuje około 10 zł, jest dostępny wyłącznie w Rossmanie.


TUSZ DO RZĘS, który jest moim zdaniem nie do zastąpienia to właśnie ten z Loreal. Miałam czerwony, złoty, fioletowy, a teraz już wiem, że to właśnie zielony jest moim ulubieńcem. Co najważniejsze nie skleja rzęs, wydłuża je i podkręca. Nie wysycha i ma super szczoteczkę. Starcza na dobre kilka miesięcy. Jego cena to około 60 zł jednak naprawdę polecam.



PENSETA, to jest moje ostatnie super odkrycie! Jest dostępna w Rossmanie za około 15 zł. Ma ostre zakończenie, dzięki któremu możemy dotrzeć do każdej brewki, nawet do tych wrastających. Nie używam już żadnej innej, chociaż na początku ciężko było się przestawić z tradycyjnej z płaskim zakończeniem, nie zamienię jej już na żadną inną.




BRWI, nie jestem fanką ich malowania, jednak jak to mówią o gustach się nie dyskutuje. Jestem zwolenniczką naturalnego wyglądu i dziewczyny z malowanymi brwiami wyglądają moim zdaniem przerażająco i nienaturalnie. Dlatego ja stawiam jedynie na lekkie ich wypełnienie naturalnym odcieniem kredki z Loreal, która jest świetna. Nie rozmazuje się i ma dołączoną szczoteczkę, dzięki której możemy je szybko przeczesać.




CIENIE DO POWIEK, nie używam ich zbyt często, gdyż nie mam na to czasu, mój codzienny makijaż przeważnie zajmuje mi 5 min. Te cienie bardzo lubię i polecam dla osób, które cenią sobie naturalność. Mają super kolory, a można nimi również wykonać smokey eye na wieczór. Są z firmy Avon kosztują około 20 zł.


TANGLE TEEZER, używam go od kilku dobrych lat. Nie wyrywa włosów, nie elektryzują się, jest wygodna w użyciu, ma estetyczny wygląd. Jest jej bardzo duża gama kolorystyczna, cena to około 35 zł jednak naprawdę warto ją kupić bo posłuży Wam bardzo długo, a zobaczycie, że gdy zaczniecie ją używać, nie kupicie już nigdy zwykłego grzebienia.